Cowon A2 – wszystko, czego można chcieć od odtwarzacza multimedialnego

autor: Bartosz Romanowski dodane: 3 grudnia 2005

5

Cowon A2 - wszystko, czego można chcieć od odtwarzacza multimedialnegoSerwis GeekToys jako pierwszy w Polsce otrzymał od firmy MP3 Store nowe multimedialne dziecko firmy Cowon – odtwarzacz A2. Po wielu przeczytanych w sieci przedpremierowych informacjach na temat tego urządzenia, perspektywa wzięcia go do ręki była naprawdę zachęcająca. W końcu dotarł i powiem jedno – warto było czekać. Dlaczego? Bo to naprawdę odtwarzacz z najwyższej półki.


Czasy, kiedy przenośne odtwarzacze (zarówno audio, jak i wideo) były czymś niezwykłym i nieosiągalnym, już minęły. Teraz wystarczy mieć “trochę” gotówki, pójść do sklepu (prawdziwego lub wirtualnego) i wybrać odpowiedni model. To ostatnie nie jest jednak (wbrew pozorom) takie proste, szczególnie jeśli zachciało nam się nabyć odtwarzacz multimedialny (audio-wideo), a te do tanich nie należą, tak więc wybór należy przeprowadzić dość starannie. I takim wyborem z pewnością może być A2.

Co w pudełku?
Podobnie jak w przypadku innych produktów firmy Cowon czy iAudio, pudełko zawiera komplet kabli potrzebnych do korzystania urządzenia oraz wystarczająco dobre słuchawki i wykonany z przyjemnych w dotyku materiałów, poręczny futerał. Ten ostatni element jest dość istotny, ponieważ odtwarzacz wyposażony jest w dość duży, 4-calowy panoramiczny wyświetlacz LCD, o który mimo wszystko należy dbać. W zestawie znajduje się również płyta CD ze sterownikami dla systemów Windows 98/Me i oprogramowaniem JetShell i JetAudio (tym samym, co w odtwarzaczu iAudio X5).

Skoro już wspomniałem o X5 – Cowon A2 nie posiada żadnej stacji dokującej czy przystawki służącej do podłączenia urządzenia do
komputera czy zewnętrznego wzmacniacza lub źródła dźwięku, co jest zdecydowanym plusem. Komplet wejść i wyjść znajduje się z boku
obudowy i jest “zamaskowany” wygodną w użyciu gumową klapką.




Pierwsze wrażenie
Sam odtwarzacz jest wykonany starannie i z dbałością o szczegóły. Obudowa sprawia wrażenie solidnej, nic nie trzeszczy i nie skrzypi.
W A2 do nawigacji zastosowano znany z X5, mało wygodny joystick, chociaż po pewnym czasie można się do niego przyzwyczaić. Dodatkowo
na obudowie znalazły się trzy przyciski funkcyjne oznaczone literami A, B i C oraz przycisk BACK (jak sama nazwa wskazuje, służy on
do cofania się w nawigacji). Jednak po wzięciu odtwarzacza do ręki od razu zauważalny jest jeden z niewielu jego mankamentów – waga.
Trudno się jednak dziwić – w dość małej obudowie trzeba było upakować 20-gigabajtowy dysk twardy oraz akumulator pozwalający na
wystarczająco długi czas pracy. Na pewno nie jest to urządzenie do noszenia przy pasku spodni – grozi to ich opadnięciem. ;)

Po włączeniu A2 użytkownika wita przyjemna dla oka animacja, pozwalająca wstępnie ocenić jakość obrazu. Ocena ta zmieni się jednak
zaraz po włączeniu pierwszego lepszego filmu – a zmieni się ona na lepszą. Obraz jest ostry, wyraźny, a znane z niektórych
wyświetlaczy “smużenie” praktycznie nie istnieje. Mimo nie największych jednak rozmiarów ekranu, oglądanie na nim filmu nie jest
wcale męczące, nawet jeśli dodamy do tego konieczność czytania napisów.

Menu A2 jest efektowne, ale przejrzyste, a wszystkie najważniejsze funkcje znajdują się “pod ręką”. Tradycyjnie zawiera ono cztery
podstawowe opcje: “Muzyka”, “Wideo”, “Obrazy” i “Tekst”. Poza tym oczywiście ustawienia, o których napiszę trochę później. Ciekawostką
jest możliwość ustawienia dowolnej klatki filmu jako “tapety” (widocznej również w tle menu).






Podłączenie do komputera
Z tym nie ma najmniejszych problemów. Odtwarzacz jest widziany przez system jako wymienny dysk, a wszelkie operacje, takie jak
kopiowanie, przenoszenie czy usuwanie plików wykonuje się w tradycyjny sposób. Oczywiście w systemach Windows 98 i ME należ najpierw
zainstalować odpowiednie sterowniki, znajdujące się na dołączonej do urządzenia płycie. Jak jest w przypadku systemu Linux – nie mam
pojęcia.

Odtwarzacz posiada przydatną w pewnych sytuacjach funkcję ładowania akumulatora za pomocą kabla USB. Trwa to jednak dłużej niż przy
użyciu ładowarki sieciowej. Sam akumulator cechuje się dość dużą pojemnością – według producenta pozwala on na 10 godzin odtwarzania
wideo i 18 godzin audio. Z mojego testu wynika, że czas ciągłego odtwarzania wideo z głośnością ustawioną na 1/3 wartości maksymalnej
i włączonym korektorem graficznym (equalizerem) wynosi około 8-9 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Słuchamy muzyki i oglądamy filmy
Po skopiowaniu odpowiednich plików na dysk twardy, urządzenie jest gotowe do użycia. Dołączone do zestawu słuchawki nie pozwalają na
doświadczenie pełnych wrażeń z odbioru dźwięku, ale nie są też tragiczne. Odtwarzacz obsługuje pliki audio w formatach MP3, WMA, ASF,
Ogg i WAV – niestety, zabrakło obsługi formatu FLAC, którą mógł się poszczycić X5. Do polepszania jakości dźwięku służą systemy BBE
(zwiększający czystość dźwięku) i Mach3Bass (wzmacniający niskie tonu) – oba te efekty znane są już z iAudio X5. Do tego dodajmy
5-pasmowy equalizer z pięcioma predefiniowanymi ustawieniami i mamy do dyspozycji w pełni funkcjonalny, przenośny sprzęt grający.
Nie odtwarzanie muzyki jest jednak głównym zadaniem A2.

Po dość dużym, panoramicznym wyświetlaczu LCD widać, że urządzenie zostało stworzone z myślą o oglądaniu materiału wideo. Dysk twardy
o pojemności 20 lub 30 GB (w zależności od modelu) zapewnia wystarczającą ilość miejsca do przechowywania nawet kilkudziesięciu
pełnometrażowych filmów (zależnie od ich jakości). Urządzenie potrafi odtwarzać filmy zakodowane za pomocą najpopularniejszych
kodeków DivX, XviD i WMV, a także posiada wsparcie dla dźwięku 6.1 (AC3). Od razu nasuwa się jednak pytanie – czy można oglądać film
na czymś tak małym?… Odpowiedź nasuwa się już po kilku minutach – można. Wyświetlacz jest po prostu rewelacyjny – świetna ostrość,
odwzorowanie kolorów i kontrast sprawiają, że oglądanie filmu (nawet z napisami) nie męczy wzroku.

Skoro już o napisach wspomniałem – A2 świetnie radzi sobie z polskimi krzaczkami, co dla nas (Polaków) jest szczególnie istotne, a o
czym często zapominają dalekowschodni producenci. Niedogodnością jest jednak fakt, że film trzeba najpierw poddać konwersji za pomocą
znajdującego się w zestawie oprogramowania JetAudio konwertera. Co więcej – program wymaga, aby napisy były zapisane w formacie SRT,
co jednak nie stanowi większego problemu (można to zrobić np. za pomocą programu SubRip). Swoją drogą – funkcja konwersji napisów
powinna znajdować się w dołączonym do odtwarzacza oprogramowaniu. Zaletą konieczności konwersji filmu jest znaczne zmniejszenie jego
objętości (w praktyce o około 50%). Wynika to rzecz jasna z tego, że oprogramowanie automatycznie dostosowuje parametry materiału
wideo do możliwości odtwarzacza.

Jeśli napisy nie są nam potrzebne do szczęścia, plik wideo wystarczy skopiować na dysk twardy urządzenia bez poddawania go
dodatkowej konwersji. Podczas tygodniowych testów nie spotkałem się z przypadkiem odmowy otwarcia pliku przez A2. Odtwarzacz radził
sobie nawet z “egzotycznymi” lub “archaicznymi” wersjami DivX’a. Sporym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że (nawet bez konwersji)
filmy były odtwarzane płynnie, bez zacięć czy skoków, mimo dość dużego stopnia kompresji.

Jako że odtwarzacz posiada wbudowane głośniczki stereo (o jakości dźwięku z nich płynącego lepiej nie wspominać…), można oglądać
filmy we dwójkę (w trójkę może być już ciężko). Faktem jest jednak, że o wiele lepszy efekt osiągniemy używając słuchawek (nawet
tych znajdujących się w zestawie).

A2 posiada komplet wyjść audio-wideo, tak więc nie ma problemu z podłączeniem go do telewizora. Obraz wyświetlany w ten sposób nie
pozostawia wiele do życzenia, tak więc z powodzeniem można wykorzystać odtwarzacz jako przenośne kino domowe (problem może być jedynie z brakiem wyjścia optycznego).








Nagrywamy dźwięk i… obraz
Standardowo A2 posiada możliwość nagrywania dźwięku bezpośrednio do formatu MP3 w jakości 192 kbps. Nie jest to nic nadzwyczajnego,
więc nie będę się na ten temat specjalnie rozpisywał. Dość ciekawą rzeczą jest jednak możliwość rejestracji materiału wideo z zewnętrznego źródła podłączonego do wejścia audio-wideo. W opcjach urządzenia możemy wybrać interesującą nas rozdzielczość nagrywanego materiału oraz jakość dźwięku. Zarejestrowany materiał wideo zapisywany jest w formacie ASF (MPEG-4), co pozwala zaoszczędzić trochę miejsca. Dodatkowo mamy możliwość zaprogramowania nagrywania o określonej godzinie. Można więc powiedzieć, że A2 może nam posłużyć jako namiastka magnetowidu cyfrowego.

Jakość zarejestrowanego materiału wideo jest zadowalająca. Nie jest to jednak sposób na nagrywanie filmów z telewizji – do tego celu
zdecydowanie lepiej użyć tunera TV.

Dołączone oprogramowanie
Oprogramowanie dołączone do A2 jest identyczne z tym, w które wyposażony jest iAudio X5. Są to praktycznie dwie aplikacje – JetShell,
wspomagająca zarządzanie plikami multimedialnymi oraz JetAudio, będąca tak naprawdę zestawem przydatnych programów, m. in. do
konwersji plików wideo. Aplikacje te opisałem pokrótce w recenzji iAudio X5, tak więc osoby zainteresowane mogą tam o nich poczytać.

Oczywiście (jak na porządny odtwarzacz przystało) mamy możliwość samodzielnej aktualizacji oprogramowania wewnętrznego (firmware),
co pozwala mieć nadzieję, że z czasem producent wyposaży A2 w dodatkowe możliwości (tak, jakby teraz miał ich mało).

Podsumowanie
Recenzja A2 okazała się dość krótka. Wynika to z faktu, że pewne elementy, takie jak okablowanie, funkcja hosta USB czy dołączone
oprogramowanie, są identyczne jak w przypadku iAudio X5. Zainteresowanych szczegółami odsyłam więc do jego recenzji.

A2 to naprawdę rewelacyjny odtwarzacz, dopracowany, solidnie wykonany i przemyślany – nie ma się po prostu czego przyczepić. Jest
idealnym rozwiązaniem na zabicie czasu w podróży czy na nudnych wykładach. Na dzień dzisiejszy jedynym jego konkurentem może być
Archos DVR AV 700, który cechuje się jednak o wiele krótszym czasem odtwarzania wideo (tylko 4 godziny).

Jednak jakość i duże możliwości mają swoją cenę – A2 w wersji z 20-gigabajtowym dyskiem twardym kosztuje prawie 2000 złotych, a z
dyskiem o pojemności 30 GB prawie 2200 złotych. Jeśli jednak kogoś na taki wydatek stać, to na pewno nie poczuje się zawiedziony.

tagi:

Recenzje wykopblipflakerbuzz

Zobacz również

Komentarze

1

actiphoto
16 czerwca 2006 21:58

Piekna sprawa ale rownie pieknie kosztuje (; konkurencji to… to… chyba nie za zbyt wielkiej (;

2

Gość
5 listopada 2007 17:41

"Jak jest w przypadku systemu Linux – nie mam pojęcia."

a) Nie ma takiego systemu jak Linux.
b) Jeżeli założymy, że mowa o dystrybucjach Linuksa, to działa to wg. zasady "podłączasz i śmiga", nawet lepiej niż pod Windowsami (gdzie przy pierwszym podłączeniu urządzenia muszą się zainstalować sterowniki, a niekiedy trzeba zrestartować system)

Pozdrawiam
dos

3

toszcze
6 listopada 2007 08:58

“Anonymous”: a) Nie ma takiego systemu jak Linux.
Linux to [b:05871c2403]jest[/b:05871c2403] system operacyjny. Każde autorytatywne źródło informacji określa Linuksa mianem "systemu operacyjnego". Faktem jest, że z formalnego punktu widzenia Linux to samo jądro (kernel). Nie zmienia to jednak faktu, że jest ogólnie i powszechnie przyjęte nazywanie Linuksem całej dystrybucji.
Twoja wypowiedź jest zwykłym czepialstwem.

“Anonymous”: b) Jeżeli założymy, że mowa o dystrybucjach Linuksa, to działa to wg. zasady "podłączasz i śmiga", nawet lepiej niż pod Windowsami (gdzie przy pierwszym podłączeniu urządzenia muszą się zainstalować sterowniki, a niekiedy trzeba zrestartować system)
Nie trzeba instalować żadnych sterowników w systemach Windows 2000/XP/Vista. Taka potrzeba była w Windowsach 9x. Nie pamiętam jak było w ME.

4

dos
6 listopada 2007 20:46

“toszcze”: “Anonymous”: b) Jeżeli założymy, że mowa o dystrybucjach Linuksa, to działa to wg. zasady "podłączasz i śmiga", nawet lepiej niż pod Windowsami (gdzie przy pierwszym podłączeniu urządzenia muszą się zainstalować sterowniki, a niekiedy trzeba zrestartować system)
Nie trzeba instalować żadnych sterowników w systemach Windows 2000/XP/Vista. Taka potrzeba była w Windowsach 9x. Nie pamiętam jak było w ME.

Witam.

Nie chodzi mi o instalacje jako taką. Podłącz pendrive’a pierwszy raz do komputera z Windowsem XP. "Znaleziono nowy sprzęt". "Trwa wyszkukiwanie sterowników bla bla bla" "Twój sprzęt został zainstalowany". Chwilę jednak to trwa. Odłącz, podłącz jeszcze raz do tego samego portu. Nie wątpliwie szybciej, prawda? To teraz odłącz i podłącz do innego portu. Niech zgadnę – "znaleziono nowy sprzęt"?

Pozdrawiam
dos

5

Gość
13 grudnia 2007 23:45

Piszą, że ma wszystko a nie ma nawigacji ;) Może i prawda trochę małe jak na nawigację ale ja już wolę mieć coś większego z nawigacją, mp3 i komórką np jakieś PDA jak MIO A701

Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

Możesz używać następujących znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>