Gdy geek chce mieć tatuaż, czyli nie róbcie tego w domu
3
Decyzja o zrobieniu sobie tatuażu powinna zostać naprawdę solidnie przemyślana, ponieważ w znacznej większości przypadków jest decyzją na całe życie. W poniższym zestawieniu przedstawiam grupę osób (w znacznej większości pasujących do określenia “geek”), które może i przemyślały odpowiedź na pytanie “czy”, ale na pytanie “co” odpowiedziały zdecydowanie zbyt pochopnie. Zapraszam do obejrzenia tego, co powstaje w wyniku starcia nerdów ze studiem tatuażu.
Gry
Chyba najczęściej tatuowanymi przez geeków motywami są postaci z gier. Oczywiście, zdarzają się naprawdę ciekawe i porządnie wykonane tego typu prace, ale nie na nich chcę się tu skupić.
Pac-Man to nie tylko gra – to element pop-kultury. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że prawie każdy wie jak to coś wygląda. Pokazana na poniższym zdjęciu osoba w specyficzny sposób chciała wyrazić swoje uwielbienie dla tego klasycznego tytułu – niestety, umiejscowienie takiego tatuażu na głowie świadczy o jej zawartości.

“Finish Him”, czyli fani Mortal Kombat są wszędzie i zrobią wszystko, aby pokazać swoje oddanie grze.

Guitar Hero to seria, która podbiła świat i spopularyzowała tzw. “gry muzyczne”, mimo że nie była pierwszym przedstawicielem tego gatunku. Poniżej przykład na to, jak bardzo można kochać wirtualne brzdąkanie na plastikowej gitarce.

Przez chwilę zastanawiałem się, czy jest w ogóle sens umieszczać to zdjęcie. Zdecydowałem, że jest, mimo że nie każdy zrozumie jego przesłanie. Tych, którzy nie rozumieją, odsyłam do Wikipedii.

Konsole
Prawdziwy fanboy jest gotów na każde poświęcenie jeśli w grę wchodzi jego ukochana konsola – nawet na wytatuowanie sobie motywu z nią związanego. Przeglądając zdjęcia tego typu tatuaży zauważyć można wyraźną dominację fanów Nintendo – nie mam pojęcia czy wynika to z ich problemów, czy po prostu z ilości.

Fani NESa upodobali sobie charakterystycznego i nowatorskiego (jak na tamte czasy) pada.

Niestety dla tego zestawienia, a na szczęście dla ludzkości, fani konsol aktualnej generacji nie pałają jakąś szczególną chęcią do tatuowania ich sobie na ciele. Tym niemniej jednak zdarzają się wyjątki, na przykład wśród fanów Xboksa 360.

A tutaj połączenie obu powyższych grup – kiedyś NES, teraz Xbox 360.

Jest jeszcze Game Boy – tutaj poza kiepskim wzorem można zobaczyć również kiepskie wykonanie.

No i klasyka – Atari. Wprawdzie produkowali również komputery, ale ten tatuaż nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o konsole.

Komputery
Podobnie jak w przypadku konsol, każda znana marka ma grupę swoich fanów. Jedni (tak jak na przykład zwolennicy Apple) są bardziej widoczni, inni (jak na przykład miłośnicy systemu BeOS) ukrywają się w cieniu. Jeśli jednak chodzi o tatuaże, to zdecydowanie prym wiedzie firma z Cupertino.

A tutaj przykład prawdziwego fana Apple, który wytatuował sobie całkiem sporą kolekcję klasycznych ikon rodem z Mac OS X.

Czasem trafi się ktoś, któremu motyw tatuażu podpowiedziała nostalgia…

…a czasem ktoś, kto ogólnie ma nie po kolei w głowie.


Fani systemu Windows również się tatuują. Nie wiem jednak co ma oznaczać wytatuowanie sobie znienawidzonego przez wszystkich użytkowników tego systemu komunikatu BSOD (Blue Screen of Death – niebieski ekran śmierci).

Miłośnik Google po wizycie u podrzędnego tatuatora.

Ten delikwent umieścił sobie na palcach litery – gdyby ktoś nie zauważył, ułatwiają mu one odpowiednie ułożenie rąk na klawiaturze.

A ten z kolei postanowił odwzorować na własnym ciele najpopularniejsze złącza.

“Nie, to nie jest logo Safari – to kompas wskazujący północny wschód”

Telefony komórkowe
Ciężko w to uwierzyć, ale ludzie tatuują sobie również telefony komórkowe. Pierwszy z wybranych przeze mnie przykładów to miłośnik BlackBerry, który jednocześnie nie pała sympatią do iPhone.

A oto co można zrobić z Sidekicka.

Star Trek
Daruję sobie komentarz i przejdę od razu do rzeczy. Oto facet, który ma na piersi odznakę Gwiezdnej Floty.

A oto facet, który ma na plecach statek Enterprise NCC-1701D (nie żebym to wiedział sam z siebie – musiałem doczytać).

Gwiezdne Wojny
Tatuaży inspirowanych Gwiezdnymi Wojnami jest mnóstwo, na dodatek znaczna część z nich jest porządnie wykonana i w sumie nie ma się co ich czepiać. Zdarzają się jednak “kwiatki”, na przykład ta kobieta, która postanowiła umieścić podobiznę Lorda Vadera na klatce piersiowej.

Różne różności
“Chciałem być na czasie i walnąłem sobie logo DVD na bicepsie”

Nie mam zielonego pojęcia co mogło skłonić tego człowieka do wytatuowania sobie na łydce gniazdka elektrycznego…

…albo kalkulatora na przedramieniu.

Nie rozumiem również dlaczego tak wiele osób chce przez tatuaż wyrazić swoją miłość do czcionki Helvetica…


I na prawie sam koniec zdjęcie, które nie ma związku z tematem, ale mocno mnie zaintrygowało. Ta sympatycznie wyglądająca kobieta wytatuowała sobie… krzesełko! Wprawdzie moja żona uświadomiła mi, że to super-hiper-kultowy fotel Barcelona, i że zaprojektował go sam Ludwig Mies van der Rohe, ale… to wciąż jest wytatuowane krzesełko!

Na zakończenie zostawiłem coś, co tatuażem nie jest. To dwa przykłady skaryfikacji – jeden przedstawiający logo Apple, drugi logo Atari. W obu przypadkach należy współczuć przedstawionym na zdjęciach osobom i życzyć im szybkiego powrotu do zdrowia psychicznego.


Przyznajcie, że po obejrzeniu dwóch ostatnich zdjęć wszystkie poprzednie nie wyglądają już tak źle.
Zobacz również
- Studenci budują eletryczny bolid 16 maja 2012
- Karafka, która schłodzi wino 15 maja 2012
- Golla na smartfony 15 maja 2012
- Zegarek z wracającą wskazówką 15 maja 2012
- Wielbiciel iPoda Nano wszczepił sobie w rękę magnesy 14 maja 2012










































arek
9 lutego 2010 21:23
zawsze mi się wydawało że numer Enterpirse jest tylko na górnej części kadłuba a tu proszę wynika że na obydwu stronach w przypadku tego statku i tatuaż może być nośnikiem siekawych informacji kto by się spodziewał.
fajna kolekcja