Polecamy na prezent...


iRiver H320 – 20 GB muzyki w kieszeni

autor: Bartosz Romanowski dodane: 17 sierpnia 2004

0

iRiver H320 - 20 GB muzyki w kieszeniDzięki uprzejmości firmy Multimedia Intelligent Products, autoryzowanego dystrybutora odtwarzaczy iRiver w Polsce, przez kilka dni miałem okazję testować jedno z najbardziej zaawansowanych urządzeń tej firmy, model H320. Nie tak dawno, bo w maju, pisałem o japońskiej premierze tego odtwarzacza, a już w lipcu był on dostępny w sprzedaży w Polsce.

Odtwarzacze MP3 przeszły długą drogę ewolucji – od urządzeń, w których nośnikiem danych była płyta CD, poprzez urządzenia wyposażone w karty pamięci Flash, aż do tych z wbudowanymi dyskami twardymi. Do tej ostatniej grupy odtwarzaczy należy właśnie iRiver H320.

Co w pudełku?
Odtwarzacz zapakowany jest w standardowe dla produktów firmy iRiver pudełko, ale zawartość tego opakowania nie jest już
standardowa. Jak przystało na urządzenie z górnej półki, wyposażenie dodatkowe jest dość bogate. Zestaw zawiera
(poza samym odtwarzaczem, rzecz jasna) pilota, dobrej jakości słuchawki, ładowarkę, kabel USB do podłączenia odtwarzacza do
komputera, kabel do podłączenia zewnętrznego urządzenia za pomocą wejścia lub wyjścia audio, zewnętrzny mikrofon, kabel USB Host
do podłączenia urządzenia UMS (o tej funkcji wspomnę nieco później), kieszeń na baterie (pozwalającą na zasilanie odtwarzacza
czterema standardowymi bateriami AA), futerał oraz płytę z oprogramowaniem i instrukcję obsługi (niestety, tylko w języku angielskim).

Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć

Rzut okiem
Odtwarzacz sprawia wrażenie solidnego. Jego obudowa wykonana jest z dobrej jakości materiałów, nie trzeszczy (tak, jak to ma miejsce
w tańszych urządzeniach), a na dodatek wygląda estetycznie i jest porządnie wykończona. Pewne obiekcje może budzić sam wygląd
urządzenia, które do najpiękniejszych z pewnością nie należy, ale nie o wygląd przecież tutaj chodzi. Do jakości wykonania
wyposażenia dodatkowego (pilota, kieszeni na baterie i futerału) również nie można mieć zastrzeżeń.
Sam odtwarzacz jest stosunkowo niewielki i lekki, mając na uwadze fakt, iż posiada wbudowany 20-gigabajtowy dysk twardy.
Kliknij aby powiększyć

Jak to działa?
Podłączenie pilota i słuchawek do urządzenia nie sprawia żadnych problemów. Po włączeniu go (w dosyć nietypowy sposób – poprzez
naciśnięcie przycisku ‘play’ na pilocie) na wyświetlaczu pojawia się ekran powitalny z logo iRiver, a po chwili głowny ekran
z informacjami o ilości katalogów i plików na dysku (na tym samym ekranie pojawiają się poźniej informacje o aktualnie odtwarzanym
utworze).

Czas na skopiowanie do odtwarzacza ulubionych utworów w formatach MP3, Ogg Vorbis, WMA lub ASF. Nic prostszego – po podłączeniu do
komputera za pośrednictwem interfejsu USB, urządzenie jest wykrywane przez system (Windows ME, 2000 i XP oraz Mac OS) jako dysk
wymienny. W przypadku starszych wersji systemu Windows konieczna jest instalacja oprogramowania z dołączonej do zestawu płyty.
Nic nie wspomniano natomiast o Linux’ie, oficjalnie jednak urządzenie nie współpracuje z tym systemem. Niestety – nie miałem
okazji sprawdzić tego osobiście. Po podłączeniu do komputera można skopiować wybrane pliki do odpowiedniego katalogu na dysku
urządzenia. Dysk o pojemności 20 GB to aż nadto miejsca na rozsądną ilość muzyki.

Interfejs odtwarzacza został wykonany bardzo estetycznie. Na początku może nieco irytować sposób wyświetlania (a raczej przewijania) długich nazw utworów w oknie z listą plików w katalogach, ale raczej nie dało się tego inaczej rozwiązać. Urządzenie poprawnie odczytuje tagi ID3, co więcej – pozwala na wyszukiwanie plików na podstawie informacji o wykonawcy, gatunku czy tytule utworu. Radzi sobie również z playlist’ami WinAmp’a, z których korzystanie jest z pewnością łatwiejsze, niż nawigowanie po liście plików.

W praktyce
Do jakości dźwięku wydobywającego się z odtwarzacza nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Z pewnością po części jest to zasługą dobrej jakości słuchawek. Dodatkowo urządzenie dysponuje equalizerem z 5 predefiniowanymi ustawieniami oraz efektami SRS WOW.
Poza odtwarzaniem muzyki z plików zapisanych na dysku, urządzenie może pracować jako odbiornik radiowy. Niestety, w moim przypadku udało się ‘złapać’ jedynie 4 stacje radiowe (być może przyczyną jest fakt, iż funkcję anteny pełni przewód słuchawek). Brakuje również obsługi RDS.
Byłem natomiast bardzo mile zaskoczony czasem pracy na wbudowanym akumulatorze. Po 3 godzinach ładowania urządzenie odtwarzało muzykę bez przerwy przez 16-17 godzin (pokrywa się to z informacjami podawanymi przez producenta). Dodatkowo akumulator może być ładowany poprzez port USB (za pomocą kabla do transferu plików), co jest dość wygodne.
Wyświetlacz LCD również jest dobrej jakości. Żywe kolory pozwalają cieszyć się estetycznym menu, a dobry kontrast i jasność sprawiają, że obraz jest widoczny nawet w nasłonecznionym pomieszczeniu.

Wyższa szkoła jazdy
Urządzenie posiada sporą ilość funkcji niezwiązanych bezpośrednio z odtwarzaniem muzyki. Należy do nich na przykład możliwość przeglądania zdjęć (w formatach JPG i BMP) czy plików tekstowych. Pierwsza z nich okazuje się przydatna w połączeniu z funkcją hosta USB, którą oferuje odtwarzacz. Dzięki niej mamy możliwość podłączenia dowolnego urządzenia UMS (np. aparatu cyfrowego) do odtwarzacza i skopiowania plików na jego dysk (bez pośrednictwa komputera). Z pewnością ta możliwość okaże się cenna dla fotoamatora, który w każdej chwili może zachować wykonane zdjęcia na przepastnym dysku odtwarzacza.

Kolejnym (bardziej już typowym) udogodnieniem jest możliwość rejestracji dźwięku bezpośrednio do formatu MP3, zarówno z urządzenia zewnętrznego, jak i z wbudowanego tunera FM czy mikrofonu. Jakość rejestrowanego materiału audio jest naprawdę dobra, szczególnie jeśli wykorzysta się do tego obecny w zestawie zewnętrzny mikrofon. Dodatkowo możliwe jest skorzystanie z funkcji Auto Sync, dzielącej automatycznie nagrywany dźwięk (np. odtwarzany z taśmy magnetofonowej) na poszczególne utwory. Po krótkich eksperymentach funkcję tą można ustawić na tyle dobrze, że podział będzie dokonywany w tych miejscach, w których powinien. Dzięki temu można stosunkowo łatwo zrobić cyfrową kopię swoich ulubionych taśm czy płyt winylowych.

Menu konfiguracyjne urządzenia oferuje sporo możliwości dostosowania go do własnych upodobań. Pozwala między innymi na regulację jasności i kontrastu wyświetlacza LCD, włączenie odczytu informacji o utworze z tagów ID3, ustawienie trybów odtwarzania (repeat, shuffle, intro, study) czy regulację parametrów equalizera czy SRS WOW. Poruszanie się po menu urządzenia jest dość intuicyjne, chociaż mylące mogą być ‘plusiki’ obok poszczególnych opcji, sugerujące możliwość ich rozwinięcia.

Dość cenną funkcją jest możliwość aktualizacji firmware (oprogramowania sterującego odtwarzaczem). Dzięki temu można mieć pewność (czy raczej nadzieję), że producent sukcesywnie będzie dodawał do niego (w miarę możliwości) nowe funkcje. Według planu aktualizacji firmware, pierwszy update oprogramowania urządzeń z serii H300 będzie dostępny już w październiku i rozszerzy jego możliwości m. in. o obsługę plików WAV, zegarka, zoom’u w przeglądarce plików graficznych oraz niektóre funkcje dostępne w serii H100.

Podsumowując…
Z ‘przykrością’ muszę powiedzieć, że przez kilka dni dość intensywnego użytkowania odtwarzacza iRiver H320 nie udało mi się znaleźć w nim żadnych poważniejszych wad czy niedogodności. Wykonany jest starannie, z dbałością o szczegóły, dysponuje funkcjami, których często nie oczekuje się od przenośnego odtwarzacza audio, a na dodatek (co bardzo ważne) charakteryzuje się bardzo długim czasem pracy na wbudowanym akumulatorze. Pomimo kilku drobnych, wymienionych wyżej niedociągnięć, urządzenie jest naprawdę godne polecenia. Trudno się jednak dziwić – odtwarzacz kosztujący 2599 złotych musi być po prostu dobry.

Szczegółowe dane techniczne odtwarzacza można znaleźć tutaj.
Sprzęt do testów dostarczyła firma Multimedia Intelligent Products
Multimedia Intelligent Products

tagi:

Recenzje wykop blip flaker buzz

Zobacz również